O autorze
Rocznik 1979, warszawiak. Z pasji i z wykształcenia jestem dziennikarzem i używam wielu środków, by uchwycić magię wciąż zmieniającego się krajobrazu Państwa Środka. Piszę, fotografuję, filmuję.

W Polsce wiele lat pracowałem jako fotograf prasowy, publikowałem w większości znaczących tytułów (zdjęcia reporterskie oraz artykuły o Chinach). Moje publikacje dotyczące Chin ukazywały się m.in w Polityce, Gazecie Wyborczej, magazynach podróżniczych oraz zagranicznych tytułach m.in: Stern, USA Today, Daily Telegraph, Suddeutsche Zeitung, PBS NewsHour, Global Post. Część moich prac dostępna jest na www.zdzarski.com.

Pochodzę z rodziny o tradycjach dziennikarskich i fotograficznych (Dziadek Wacław - fotograf, Ojciec Jan - dziennikarz) i nigdy nie myślałem o innym zawodzie.
Jestem jedynym korespondentem polskiej telewizji w całej Azji (nie jest powód do chwały, ale fakt świadczący o niskim zainteresowaniu Polski tą częścią świata). W moim blogu pragnę przybliżać fascynujące i stale zmieniające się oblicze Chin.
Będę dzielił się też swoimi refleksjami na temat zmieniającego się sposobu opisywania rzeczywistości przy pomocy nowoczesnych technologii.

Habemus Praesidentam, Habemus Primusam! Początek dekady Xi-Li

Nowy Prezydent Chin Xi Jinping
Nowy Prezydent Chin Xi Jinping Janek Żdżarski / www.zdzarski.com
Bez konklawe i bez dymu, za to z niemal 100% poparciem, właśnie oficjalnie ogłoszono nazwiska prezydenta i premiera Chińskiej Republiki Ludowej. Panie i Panowie oto Xi Jinping i Li Keqiang!

Obradujący raz do roku chiński parlament (Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych) musiał jedynie przybić pieczątkę pod tym, co było pewne już od dawna. O tym, że Xi i Li przejmą kierowanie krajem wiadomo było co najmniej od pięciu lat. Ich dzisiejsze pozycje to wynik wielu lat tarć rozmaitych koterii i frakcji w partii. Szczegóły są jednak nieznane, bowiem de facto jednopartyjny system polityczny jest skostniały, zunifikowany i wobec braku opozycji nie można liczyć na przecieki, czy informacje z drugiej ręki.



Z oficjalnych biogramów i niedopowiedzeń wiadomo, że Xi Jinping (czyt: Si Dźinping) jest z frakcji "książąt", czyli synów byłych rewolucjonistów, związanych jeszcze z Mao Zedongiem. Nowy 59-o letni prezydent jest młodszy o 10 lat od swojego poprzednika, bywał zagranicą i zdaje się mieć bardziej otwarty umysł. Już teraz jest całkiem lubiany, bowiem pokazuje ludzką twarz, a nie jest typem zdrewniałego urzędasa, jakim przedstawia się Hu.

Postępowy, 57-o letni Li Keqiang (czyt: Li Kećiang) jest protegowanym byłego prezydenta Hu Jintao. Jest też pierwszym premierem w historii Chin z wykształceniem ekonomicznym oraz bardzo dobrze włada angielskim.

Gdy 10 lat temu do władzy doszli Hu Jintao i Wen Jiabao, mieszkałem w Chongqingu, w południowo-zachodnich Chinach. Moja chińska znajoma na wieść o nowych władzach powiedziała, że niewiele o nich wie, ale to nie ma znaczenia. Lud się generalnie nie interesuje tym co dzieje się na górze, bo nie ma na to wpływu. Teraz jest podobnie, z tą tylko różnicą, że znacznie powiększyła się netosfera. Pewna (wciąż nikła) część z ponad 560 milionów internautów spekuluje, pojawią się przecieki i rządowe plotki, które sprawni cenzorzy szybko usuwają. Pisze i mówi się o polityce więcej i choć maszyna propagandowa również korzysta z nowoczesnych sposobów dotarcia do ludu to wcale o rządzie nie mówi się dobrze.

No bo kogo obwinić za gigantyczny, duszący smog w wielkich miastach? Na kogo zwalić winę za korupcję w partii? Komu zarzucić rażące i wciąż rosnące dysproporcje w narodzie? Zatrute jedzenie, rzeki i gleby? Winny jest system z lokalnymi politykami na czele - tak twierdzi coraz więcej moich chińskich znajomych.

Xi i Li są liderami w bardzo trudnych dla Chin czasach. Nawet anglojęzyczna tuba rządowa, dziennik ">China Daily tak opisuje sytuację:
Droga przed nowym przywództwem nie jest prosta i wiele przeszkód musi zostać omówionych, włączając w to spowolnienie ekonomiczne, korupcję i sprawy związane z codziennym życiem takie jak reforma służby zdrowia, czy skażenie środowiska

Nie lubię tego wyświechtanego wyrażenia: czas pokaże, ale szczerze stronię od przewidywania i odpowiadania na pytanie: czy nowy rząd coś zmieni. Życiorysy i dotychczasowe działania nowych władz mogą rokować na pewne zmiany, ale rządzący muszą liczyć się z rosnącymi grupami niezadowolonych i niedopieszczanych przez system.
Chińczycy chcą po prostu wieść spokojne, stabilne i bezpieczne życie, mówi popularny i krytyczny autor Murong Xuecun. Chcą mieć pieniądze i jedzenie, a nie martwić się, czy będą torturowani, albo czy ich domy mogą zostać przymusowo zniszczone. Teraz cały kraj czeka na pierwsze kroki Xi Jinpiga

Rządy Xi i Li potrwają prawdopodobnie dekadę, czyli dwie pięcioletnie kadencje, ale już zaczyna się mówić, że następcą Xi w kolejnych "wyborach" zostanie Hu Chunghua.
Trwa ładowanie komentarzy...