Chiny, wersja beta

Polscy znajomi często pytają mnie: to jakie są te Chiny? Mieszkam w Pekinie już od ponad 5. lat, i pomyślałem, że w moim pierwszym wpisie na nowym blogu mógłbym pokusić się o próbę odpowiedzi na
to pytanie.

Na wczorajszej konferencji prasowej Zhao Qizhenga, rzecznika Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin (ciała doradczego chińskiego parlamentu), po raz kolejny usłyszałem oficjalną wersję: "Chiny mają nieco więcej problemów niż inne kraje, bo są ogromnym i najludniejszym państwem na świecie. Mamy skomplikowaną historię i
długie tradycje, ciężko jest więc tu rządzić jakimś uniwersalnym modelem. Wdrażamy w życie "chińską demokrację" i na pewno nie będziemy kopiować zagranicznych modeli" - to odpowiedź na pytanie dziennikarki z Hong Kongu reformy polityczne i demokratyzację w Państwie Środka.
Na pytanie o cenzurowaną blogosferę Zhao wyrecytował:
 "Internauci podnoszą różne kwestie sporne, często niezgodne z prawdą. Trzeba jednak przyznać, że w ciągu 30 lat od rozpoczęcia reform (Deng Xiaopinga) niesamowicie wiele się zmieniło. Nastąpiła urbanizacja, postępuje gospodarka rynkowa, rozwija się nowoczesne rolnictwo (...)." Wyliczanie sukcesów urozmaiciły kelnerki uzupełniające wodę w kubkach z herbatą z czerwonych termosów ze złotym napisem: Happiness&Happiness.
Ostatnia fala samopodpaleń na Wyżynie Tybetańskiej: "Ludzie, którzy dopuszczają się tego czynu są przeważnie bardzo młodzi, mają po 18-19 lat. Czy sądzicie Państwo, że sami wpadli na ten pomysł? Czy nie dopuszczacie myśli, że ktoś ich do tego sprowokował, zainspirował? A może jakaś wroga, obca siła stara się zrobić z tych młodych ludzi bohaterów i męczenników?"



Czyli: Chiny mają się świetnie, a już niedługo będzie jeszcze lepiej. Oczywiście zdarzają się im drobne wpadki, które jednak należy wybaczyć, bo to przecież kraj wciąż rozwijający się. Konflikty etniczne? O! to przecież wina wrogich Chinom sił. Problemy, które wytyka Zachód, w oficjalnym obiegu najlepiej przemilczeć. Władza zajmie się nimi w swój wyjątkowy "chińsko-demokratyczny" sposób. Oczywiście istnieje wersja nieoficjalna, bardziej ludzka, którą tutaj będę starał się przybliżać. Jest też i wersja moja własna - Europejczyka, z zasadami i wartościami tak bardzo różnymi od powszechnie tu obowiązujących.

Pełne sprzeczności - takie z pewnością jest Państwo Środka, które jest w fazie nieustannej przebudowy, taka wersja beta. Chiny biedne i bogate, ze stale pogłębiającymi się kontrastami. Coraz bardziej otwarte, ale i zamykające się w tym samym czasie. Zapierająca dech w piersiach przyroda i niesamowicie zanieczyszczone środowisko. Nieprzyzwoicie bogaci milionerzy i rodziny walczące codziennie o
przetrwanie. Nieustannie zmieniające się Chiny są tworem nie poddającym się żadnej
kwalifikacji też ze względu na swoją skalę. Błąd statystyczny przy spisie powszechnym wynosi tu 40 milionów... To prawie populacja Polski!

Mimo, że mieszkam w tym kraju, wciąż zachodzę w głowę, starając się odpowiedzieć sobie na pytanie: jakie tak naprawdę dzisiaj są Chiny? Nie, dzisiaj w Chinach nie ma - jest wczoraj i jutro. W tym samym czasie i tej samej przestrzeni.
Trwa ładowanie komentarzy...